Prowincja Guizhu, to również jeden z moich celów, ( który rozpatrywałem wcześniej ), tyle żeby dotrzeć i mieszkać z tą dość liczną grupą etniczną, trzeba pokonać wiele kilometrów, najczęściej pieszo, bo tylko w ten sposób można dotrzeć tam, gdzie życie płynie tak, jak dawniej, "prawdziwe Chiny" oraz lud Miao to jeden z planowanych tematów.
Miao zamieszkują w południowych Chinach , mniejszość która sama siebie, określa mianem Hmong, za swoją ojczyznę uważa Wyżynę Tybetańską. Jako, że lud ten rozszedł się po wielu rożnych terenach górskich, każdy z nich wykształcił osobne style, wykonywania tradycyjnych ozdób przede wszystkim wyroby ze srebra ( Miao wierzą, że srebro ochroni przed duchami) oraz wymyślne hafty.
Stało się :), piękna prawdziwa chińska ( Miao) wioseczka, rozrzucona po obu stronach rzeki. Około 40 domów wykonanych w tradycyjny sposób, całe z drewna ... Na każdym wiszą pęki pozwiązywanej kukurydzy, które pięknie kontrastują z zestarzałym ciemnym, prawie czarnym drewnem. Ludzie bardzo mili, spoglądają z zaciekawieniem na przybysza :) z wielkim plecakiem i podśmiechują się z wynalazku chyba Europy:).Po zaaklimatyzowaniu się ruszyłem w wysokie góry, by tam właśnie spotkać ludzi przy codziennych pracach. Długo nie musiałem czekać, po upływie około godzinnej wspinaczki, spotkałem człowieka który natychmiast mnie zaczął wołać, tyle że po chińsku. :) Niewiele zrozumiałem, tyle że mnie wołał. Oczywiście przywitał mnie papierosem, taki chiński zwyczaj. Podał mi z reki, po czym odpalił. Komiczne w Chinach jest to, że ja mówię, że nie rozumiem, a oni wciąż coś mówią oczekując odpowiedzi:) Posiedzieliśmy trochę wypaliliśmy - po 2 papierosy, ( drugiego ja dałem :)) Porozmawialiśmy w rożnych językach i poszedłem dalej, na pożegnanie mały, starszy człowiek zagrał mi na tybetańskiej misie, by mi dobrze w życiu było .... I znowu zawołał, choć chciałem iść dalej... nie mogłem. Starszy człowiek mnie woła - pomyślałem i zszedłem z wysokiego wzniesienia ponownie. Gdy dotarłem, okazało się, że po prostu zapomniał dać mi papierosa:). W podzięce dałem mu mandarynkę, uścisk dłoni, wymiana uśmiechów i w drogę....:)
c.d.n.